Prace magisterskie i licencjackie o narkomanii i uzależnieniach

Chcemy przybliżyć problematykę narkomanii, jako problemu społecznego poprzez prezentację tego problemu w publikacjach takich jak prace magisterskie, prace licencjackie i inne prace dyplomowe

Narkotyki a muzyka

Każdy dzień przynosi nam medialne doniesienia o skandalach narkotykowych w środowiskach muzycznych. Mam tu na myśli nie tylko zdjęcia wykonane z zaskoczenia przez czyhających zawsze i wszędzie paparazzi ale także wyznania samych artystów, odnoszące się często do dawno już minionej przeszłości. Często są to jednak nowe nekrologi lub informacje dotyczące tych, których od dawna nie ma już wśród żywych.

Zażywanie zakazanych prawem substancji służy nie tylko budowaniu wyśmienitego nastroju i złudzenia wiecznie trwającego karnawału. To przede wszystkim chemiczna muza, środek zapewniający natchnienie, twórczy amok. O dobrodziejstwach narkotyków powstawały traktaty o wiele wcześniej, niż masowe zgony rockmanów generacji Woodstock.

Jednak jeśli chodzi o muzykę, to nigdy nie odnotowano takiej fali zgonów na skutek przyjmowania środków odurzających, jak od czasów powołania do istnienia ruchu hippisowskiego. W każdej z flagowych hippisowskich formacji znajdziemy choćby jednego muzyka, dla którego narkotyki stały się twórczą podnietą.

Będący w połowie lat siedemdziesiątych u szczytu sławy, angielski gitarzysta Eric Clapton, wyraził w jednej ze swych piosenek kultowe uwielbienie dla kokainy. Szlagier z 1975 roku bez zbędnych eufemizmów nosił tytuł „Cocaine”. Fascynacja narkotykiem skłoniła artystę do jego hymnicznej apologii („nigdy cię nie okłamie, nigdy cię nie okłamie- kokaina”). Na szczęście dawny lider formacji Cream i The Yearbirds otrząsnął się z letargu na tyle skutecznie, że przez kilka lat nie wykonywał na koncertach tego utworu, a śpiewając go dziś wplata między wiersze o kokainie epitet ”cholerna”.

Muzyków najpopularniejszej grupy wszech czasów, The Beatles, w świat narkotyków wprowadził podobno guru muzyki folkowej- Bob Dylan. Znawcy tematu z ironią mówią, że gdyby nie Dylan, Czwórka z Liverpoolu do końca istnienia pisałby grzeczne utwory o drobnomieszczańskiej miłości. Ostatnio pojawiły się sensacyjne spekulacje o tym ,jak to angielski dentysta John Riley w czasie prywatnej kolacji w 1965 roku bez wiedzy muzyków wsypał im do kawy LSD. Niemniej w wielu monografiach zespołu podaje się, że nie szczędzili sobie narkotyków już podczas koncertów w Hamburgu w 1960 roku. I choć Paul McCarthney oficjalnie przyznaje się do zaledwie czterokrotnego zażycia LSD, fascynację tym halucynogennym środkiem widać bez specjalnego znawstwa w utworach z płyty Yellow Submarine, a zawłaszcza w animowanym filmie powstałym na kanwie winylowego krążka. Cała Żółta Łódź Podwodna nasączona jest psychodelicznym klimatem odlotu na LSD. Nazwa narkotyku została w słabo zawoalowany sposób umieszczona w jednej z pochodzących z albumu Sgt. Pepper’s Lonely Heart’s Club Band piosenek Lucy in the Sky with Diamonds.

John Lennon w jednej ze swych wypowiedzi podziękował nawet CIA i armii za LSD, które w zamyśle miało służyć kontrolowaniu umysłów obywateli. Przyznawał się też do odurzania się kokainą, które, jak twierdził nie przypadło mu do gustu ze względu na krótkotrwały trans, wymagający ponownego zażywania narkotyku.

Dwa najbliższe lata po jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych wszech czasów- festiwalu w Woodstock w 1969 roku wstrząsnęły światem artystów i ich fanów. Śmierć trzech wielkich „J”…

18 września 1970 roku zmarł uważany za najbardziej wpływowego gitarzystę w historii muzyki rozrywkowej Jimi Hendrix. Jego śmierć, rzekomo po przedawkowaniu heroiny, po dziś dzień budzi wiele kontrowersji. Sekcja zwłok wykazała, iż Jimi nie był uzależniony od heroiny. Według lekarzy zmarł na skutek niewydolności sercowo- oddechowej (udusił się własnymi wymiocinami po zażyciu dziewięciu pigułek środka nasennego Vesparax, które popił czerwonym winem). Według jednej z życiowych partnerek Hendrixa- Kathy Etchingham- muzyk w początkowej fazie trwającej zaledwie cztery lata kariery spożywał jedynie z umiarem alkohol, później dopiero zaczął sięgać sporadycznie po kokainę i LSD, a nagminnie odurzał się barbituranami (środkami nasennymi).

16 dni po śmierci Hendrixa, 4 października 1970 roku, odeszła kolejna ikona hippisowskiej muzyki- Janis Joplin. Oboje mieli 27 lat. Janis piła i klęła niezgorzej od największych twardzieli, zmieniała partnerów obojga płci, iż uważano ją za nimfomankę. Każdemu jej koncertowi towarzyszyła butelka mocnego likieru Southern Komfort (producent trunku zapłacił jej nawet 2500 dolarów za reklamę). Wokalistka nie gustowała w najpopularniejszym wówczas LSD- wolała mocniejszą heroinę. Swoją muzykę nazywała „alcodelic rock”. Pomimo okrzyknięcia jej królową rocka, nieustannego bycia na rauszu i związanymi z tym mało eleganckimi zachowaniami, Joplin przez całe życie pozostała poczciwą, zagubioną w wielkim świecie dziewczyną z prowincji, która przez swą naiwność często padała ofiarą naciągaczy. Jednak kiedy zasadność idei hippisowskich i balansujący na krawędzi styl życia uległy zakwestionowaniu, również Janis zweryfikowała swoją postawę. Zdecydowanie ograniczyła spożycie alkoholu, rzadziej sięgała po heroinę, znalazła szczęście u boku wymarzonego mężczyzny. Przejęła ster swej artystycznej kariery, skompletowała nowy zespół do pracy na swą najlepszą, niestety- wydaną pośmiertnie, płytą Pearl (tak nazywali ją przyjaciele). Zmarła w pełni sił twórczych po standardowej porcji wstrzykniętej heroiny. Heroiny o bardzo wysokim stopniu czystości, o czym zapomniał poinformować ją diler.

3 lipca 1971 roku w wieku 28 lat odeszła kolejna ikona rocka tamtych czasów- wokalista legendarnego zespołu The Doors Jim Morrison. Ekscentryczny wykonawca studiował sztukę filmową i uważał się raczej za poetę niż rockmana. Nazwę założonego z kolegą ze studiów Rayem Manzarkiem zespołu zaczerpnął od tytułu książki Aldousa Huxleya Drzwi percepcji.

Charakter literackiej twórczości Króla Jaszczura, jak sam siebie nazywał, mógłby stanowić materiał dla kilku obszernych prac literaturoznawczych. Warte podkreślenia są jego inspiracje postacią Aleksandra Wielkiego, od której przejął wiele cech do scenicznego wizerunku. Morrisom nosił podobną fryzurę, monumentalnie recytował na scenie, lekko pochylał głowę ku lewemu ramieniu.

O niepowtarzalnym charakterze The Doors zadecydowała przede wszystkim charyzma Jima i jego prowokacyjne zachowania podczas koncertów. Stały się one niejako wizytówką grupy. Wokalista w zasadzie nie bywał trzeźwy na koncertach. Wypijał nieprawdopodobne ilości whisky będąc nieustannie zamroczony. Zaczął także eksperymentować z narkotykami, zwłaszcza LSD i kokainą. Bywało, że nie docierał na występy. Kilkakrotnie trafiał do aresztu, miedzy innymi za podburzanie publiki do starć z policją, roznegliżowanie się podczas występu, anarchistyczne nawoływania. Szokował także poza sceną. Aresztowanao go za napastowanie stewardesy, obrażona Janis Joplin rozbiła mu na głowie butelkę. Skandaliczne zachowania Morrisona spowodowały, że atmosfera wokół grupy zgęstniała. Media bojkotowały Doorsów, władze odmawiały koncertów, Jim stracił kilka szans na role filmowe. Zagrożony wyrokiem za samolotowy incydent w marcu 1971 rozstawszy się z zespołem dołączył do swej przyjaciółki Pameli Courson w Paryżu. Pił codziennie szukając nieudolnie poetyckiego natchnienia. Niedługo przed śmiercią Jim mawiał ponoć kompanom od kieliszka: „pijesz z numerem 3” (mając na myśli rychłe dołączenie do nieżyjących Joplin i Hendrixa. 3 lipca Pamela znalazła go martwego w wannie. Nikt oprócz przyjaciółki i wezwanego lekarza nie widział zwłok, toteż okoliczności i przyczyna śmierci nie są w stu procentach znane. Oficjalnie w dokumentach figuruje zawał serca. Spekulacje na temat tej tragedii mówią o pomyleniu przez Morrisona kokainy z heroiną, a wręcz o sfingowaniu własnej śmierci i ukryciu się przed światem.

Muzycy Rolling Stones chwalili się, że próbowali wszystkich dostępnych na rynku narkotyków. Keith Richards żartował nawet, iż wciągał prochy swego zmarłego ojca. Założyciel grupy, autor jej nazwy i pierwszy lider Brian Jones należy do tragicznej grupy dwudziestosiedmiolatków zmarłych pośrednio na skutek zażywania narkotyków. Był bardzo utalentowanym multiinstrumentalistą, wirtuozem harmonijki, bożyszczem seksu dla fanek- a jednak wielkim pechowcem odtrąconym przez pozostałych Stonesów. Jones po części sam przyczynił się do usunięcia go z zespołu. Był skrajnym indywidualistą. Prawie zawsze podróżował osobno, spał w innym niż koledzy hotelu, nie imprezował wspólnie z Jaggerem i resztą. W całkowitej samotności zażywał niezliczone ilości alkoholu, narkotyków i farmaceutyków. Coraz częściej doprowadzał się do takiego stanu, że był nieużyteczny i podczas sesji nagraniowych, i podczas koncertów. Efektem było oficjalne usunięcie z zespołu jego założyciela 8 czerwca 1969 roku. W niespełna miesiąc później znaleziono ciało Jonesa w basenie jego posiadłości. Z uwagi na to, iż świetnie pływał natychmiast zrodziły się plotki o samobójstwie, tudzież morderstwie. Tę drugą wersję zdaje się potwierdzać fakt, że dom został splądrowany i okradziony, a nadzorujący przebudowę nieruchomości Frank Thorogood przyznał się w 1993 roku do tego zabójstwa. Zupełnie inaczej rzecz miała się z dalszym istnieniem Rolling Stones, które po śmierci swego inicjatora odrodziło się i jest najdłużej funkcjonującą grupą rockową wszech czasów, choć ekscesy „niegrzecznych chłopców” wystarczyłyby na kilka muzycznych biografii. W licznych tekstach Micka Jaggera doszukać się można czytelnych aluzji do tematu narkotyków. Wystarczy wspomnieć Sister Morphine, Brown Sugar czy traktującą metaforycznie o kokainie Can’t You Hear My Knocking? Keith Richards przyznał w ostatnich latach, że przestał brać narkotyki, bo są o wiele słabsze niż w jego młodości. A nowoczesnym specyfikom w tabletkach nie ufa- twierdzi, że wyniszczają mózg(?).

Reklamy

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: